Alexander Kowalski / "Cycles" / Mord 2018

Marek Horodniczy

Alexander Kowalski / "Cycles" / Mord 2018

Po dwunastu latach, niespodziewanie powraca jedna z legend klasycznego, europejskiego techno. Alexander Kowalski operuje bez znieczulenia, na dzień dobry serwując dźwięki tyleż bezkompromisowe co intrygujące.

Założona w połowie lat 90. przez Heiko Lauxa wytwórnia Kanzleramt, mimo że kilka lat młodsza od kultowego Tresora, odcisnęła nie mniejsze od niego piętno na rytmicznej muzyce elektronicznej. Doczekała się dwóch sublabeli (K2O, U-Turn), z których każdy poszerzał stylistyczne ramy firmy-matki. Najważniejsze postaci tej zasłużonej tłoczni to Johannes Heill, Heiko Laux, Christian Morgenstern, Anthony Rother (występujący w jej katalogu także jako Psi Performer) i Alexander Kowalski. Autor kultowej płyty „Progress” z 2002 roku jest w tym gronie szczególnie ważny, bo swoimi pięcioma longplayami i niezliczoną ilością singli i EPek, walnie przyczynił się do zdefiniowania brzmienia kontynentalnego techno. Kowalski ze swoimi kolegami z Kanzleramt oczywiście wciąż mocno inspirował się elektroniczną tradycją Motor City, ale udało mu się dołożyć do niej wiele nowych elementów – mroczny, potężny bit, wyraźne inspiracje EBM, a także pewną – charakterystyczną dla twórców tego okresu - sterylność brzmienia i dbałość o realizacyjne szczegóły.
Kowalski powraca do gry po długich dwunastu latach. Przez ten czas wydarzyło się na scenie techno sporo – wezbrała i zdążyła opaść fala tzw. nowego minimalu, zabłysł i dosłownie za chwilę zgasł dubstep, a młodzi twórcy zachłysnęli się industrialnym techno. Co ciekawe, ci ostatni bardziej lub mniej świadomie, czerpali z dokonań producentów Kanzleramtu.
Aleksander Kowalski

Aleksander Kowalski

„Cycles” (Mord, 2018) przynosi muzykę, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom „starej szkoły” bezkompromisowego techno. Zarówno wyznawcom ostrzejszego oblicza Roberta Hooda jak i radykałów pokroju Perca czy Lucy. Bo wprawdzie Kowalski zachowuje charakterystyczne dla swojej dawnej twórczości rytmy oparte o detroit-hi-haty, ale jednocześnie nasyca je niespotykanym u niego dotąd stężeniem mroku i potężnym, monumentalnym brzmieniem. „Cycles” to morderczy pochód. Niech nie zmyli was otwierający zestaw spokojny, filmowy „Cycles (The Opening)”, bo już za chwilę czeka nas jazda bez trzymanki: „Uprising” przypomina jeszcze trochę Joeya Beltrama z okresu „Places”, ale potem mamy już maksymalnie dociążony styl Kowalskiego. „From Within To Circle”, „Trust In The True Spirit”, „Misteken Identity” „The Totem”, „Ode To The Wolves” - i większość dopracowanych produkcyjnie utworów z tej długiej płyty - przynoszą galopadę apokaliptycznego bitu, tylko chwilami przecinaną szczątkami jaśniejszych motywów melodycznych. Wytchnienie przychodzi tylko w dwóch miejscach - „Endless Schimmer” i „First Breatch After Coma” to spokojniejszy lot na miarę kosmicznych podróży Jeffa Millsa z ostatnich lat jego (obfitej) twórczości.
MORD Records logo. 

MORD Records logo. 

Reasumując, mogło być monotonnie i nudno, bo „Cycles” to długi album, a jednak producenckie doświadczenie niemieckiego weterana pozwala co chwilę cieszyć się ciekawymi rozwiązaniami rytmicznymi, szlachetnymi brzmieniami i oryginalnym podejściem do realizacji muzycznej. W efekcie nowy album Alexandra Kowalskiego to iście zegarmistrzowska robota i bardzo udany powrót po latach. Cieszy tym bardziej, że w swojej lidze, niemiecki producent ma przecież bardzo silną konkurencję.
Kowalski banery-maj-2018-3.jpg
Powiązane artykuły
B E Z K O M P R O M I S O W O Ś Ć.

Włączyłem adapter. Położyłem płytę na talerzu. Wcisnąłem play. I od razu pomyślałem, nie pierwszy raz: sztuka nie może uznawać kompromisów. 
Techno transcendentalne. 

Gdy dowiedziałem się parę miesięcy temu o zbliżającym się nowym LP od Surgeona, byłem mocno zaskoczony – artysta zwykł od dawna przyzwyczajać do długich przerw pomiędzy swoimi albumami (rekordowo – między „Body Request” a „Breaking the Frame” upłynęło 9 lat. Tym większa niespodzianka, gdy po wydanym zaledwie dwa lata temu „From the Farthest Known Objects” zapowiedziano „Luminosity Device”.
Tensal - Graphical

Hector Sandoval to stary wyga. Działa na rynku już lat kilkanaście pod własnym nazwiskiem, kolaborując z kolegami oraz pod głównym pseudo Tensal. Zaczynał od funkcjonalnego tech-house gdzie szlifował warsztat [ spółka Corujo & Sandoval ]. Później przyszła fascynacja cięższym brzmieniem o różnej palecie barw brzmieniowych [ duet Exium ]. W międzyczasie objawił się solowy projekt Tensal. Zaczęło się od sukcesu wydanych przez własny label o tej samej nazwie płytek, które narobiły sporo zamieszania w klubowym środowisku.
GAS / „Rausch” / Kompakt Records 2018

Od 1991 do 2000 roku nakładem założonej przez Achima Szepanskiego wytwórni Force Inc. ukazywała się jedna z najważniejszych serii składanek techno pt. "Rauschen". Niemal od początku gościły na niej późniejsze legendy europejskiego, eksperymentalnego techno, m.in. Alec Empire, Ian Pooley, Thomas P. Heckamann, Cristian Vogel, a także Wolfgang Voigt pod pseudonimami Love Inc. i Mike Ink. 
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.